- Dzisiejszy dzień jednoznacznie potwierdził, że moje życie nie jest w najmniejszym stopniu normalne. Wszystko zaczęło się o 3:00 nad ranem, kiedy przeszedłem przez kontrolę na lotnisku i wszedłem do strefy wolnocłowej. Moje skłonności perfekcjonistyczne kazały mi przybyć na odprawę 3 godziny przed odlotem, aby mieć stuprocentową pewność, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. Jak się domyślacie, wydarzenia potoczyły się zupełnie odwrotnie, ale o tym za chwilę.
- Po przejściu przez bramkę, włożeniu z powrotem butów i innych części garderoby, które musiałem zdjąć, ponieważ ochroniarz uważa je za “narzędzia śmierci”, udałem się na obchód sklepów. Do odlotu zostało mi jeszcze trzy długie godziny, więc teoretycznie powinienem zdążyć wejść wszędzie i to dwa razy.
poniedziałek, 8 grudnia 2014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz